It’s like, my pleasure in other people’s leisure

Czy barykady są już niemodne?

z 4 komentarzami

Mojemu pokoleniu przyszło żyć w bardzo dziwnych czasach. Urodziliśmy się tuż przed upadkiem komunizmu w Polsce, więc właściwie nie doświadczyliśmy go – przynajmniej świadomie – na własnej skórze. Później mogliśmy obserwować narodziny nowego kraju; narodziny bolesne, ale, można powiedzieć, skuteczne. Od roku 1991 jednak o zajściu gigantycznych zmian chyba mówić nie można – rząd zmienia swój skład z lewicowego na prawicowy, zmieniają się obsady kolejnych stanowisk, ale właściwie jedziemy wciąż na tym samym wózku od pamiętnego okresu sprzed 16 lat. I, szczerze mówiąc, można już dostać czkawki, bo wciąż widzę pozostałości po starym systemie, głównie w obywatelach czwartej już RP. Czy komunizm naprawdę pozostawia aż takie piętno? Dziś na przystanku autobusowym byłem świadkiem rozmowy, a właściwie wspólnego narzekania kilku starszych osób. Tematem były bodajże mieszkania – jakaś pani biznesmen kupiła sobie gdzieś wielkie biuro, a zwykli, szarzy zjadacze chleba muszą mieszkać w małych klitkach. Wniosek – kiepski socjal. A gdzie był dobry socjal? W PRLu!

Jakkolwiek nie mogę zaakceptować komunistycznych śladów w polskim społeczeństwie, tak je rozumiem, przynajmniej częściowo – prawie 50 lat życia w takim systemie z pewnością odcisnęło bolesne piętno. Myślę, że wymaganie od tych ludzi nagłej zmiany nastawienia to tak jakby zmienić nam nagle rzeczywistość i wysłać, powiedzmy, 200 lat w przyszłość. Nowe wartości, nowe możliwości, dosłowne rzucenie na głęboką wodę. Z drugiej jednak strony minęło 16 lat od upadku Polskiej Republiki Ludowej i wciąż słychać legendarne już chyba Za komuny to się żyło… Tak, żyło się – wszyscy byli „równi”, wysokie płace, dzięki kórym można było wieść wystarczająco dostatnie życie, wyjazdy urlopowe. Sowietom udało się po prostu zmienić polską mentalność, na szczęście nie na dobre.

Miesza się to z aktualnymi wydarzeniami ze sceny politycznej. Udało nam się odzyskać demokrację, o którą tak wielu walczyło i, najwyraźniej, nie umiemy z niej korzystać. Potrafimy za to coś zupełnie odwrotnego – wdeptywać ją w błoto. Demokracja to ustrój uważany za najodpowiedniejszy, pozwalający obywatelom wpływać na politykę swojego państwa. Oczywiście, ma to swoje złe strony, co zauważano już w starożytnych Atenach, kolebce demokracji. Taką wadą na pewno jest możliwość włączenia się w politykę absolutnie każdemu, bez względu na wykształcenie, co podkreśliła z resztą niedawno Barbara Skarga w wywiadze udzielonym dla „Gazety Wyborczej”. Skutki w Polsce są bardzo dobrze widoczne, bo skupiają się np. w Samoobronie i osobie Andrzeja Leppera. Samoobrona nie tylko ma mandaty w Sejmie, ale jest także partią koalicyjną, a sam jej przewodniczący jest perfekcyjnym dowodem na to, że rządzić może dosłownie każdy. Lepperowi wystarczyło technikum rolnicze i poparcie licznej grupy społecznej w postaci rolników. Do polskiej polityki wszedł właściwie bezpośrednio z blokad dróg. Nie można mu jednak odmówić nieskuteczności. Wdarł się wręcz przebojem na scenę i pełen kontrowersji przyciągnął uwagę, po czym, mając już ukształtowaną pozycję, postanowił się „ucywilizować”. Słuchając jego wypowiedzi sprzed kilku lat i porównując je z najnowyszmi nietrudno zauważyć wielki postęp.

Jednak tego typu osoba tak wysoko w hierarchii politycznej nie wynika tylko ze słabości demokracji jako ustroju politycznego, ale także ze słabości demokracji w naszym kraju. W wyborach które wyłoniły aktualny rząd brało udział 40% uprawnionych do głosowania. Nie jest to w takim razie, jak słusznie zauważa Barbara Skarga we wspomnianym wcześniej wywiadzie, wybór większości, ale mniejszości. Brak zainteresowania wyborami to przejaw politycznego infantylizmu, którego konsekwencje odczuwamy teraz na własnej skórze i możemy za nie winić tylko własne społeczeństwo. I niestety, najwyraźniej nie tak łatwo będzie naprawić bałagan, który sami sobie zgotowaliśmy.

Gdybym to moja partia została wybrana na rządzącą przy takiej frekwencji, oczywiście, chciałbym utrzymać stołek, ale także dołożyłbym wszelkich starań żeby uświadomić Polakom potrzebę demokracji. Tymczasem koalicja wybrała bardzo wyszukaną metodę uświadamiania – terapię szokową, przy której jednak istnieje ryzyko niepowodzenia i pogorszenia sytuacji. Ciągłe afery, korupcja, przesadne czystki i obsadzanie „swoich” na stanowiskach ministrów czy prezesów – to wszystko składa się na negatywny obraz polskiej polityki. Rządzący jednak zaraz używają kontrargumentu w postaci złych mediów, które na siłę szukają sensacji. W kilku przypadkach faktycznie dziennikarze przejawiają zbyt wielki głód takowych, ale w większości przypadków upubliczniano korupcję czy machlojki u samych szczytów władzy, które jakkolwiek tłumaczone, były dla wszystkich nieprzyjemnym zaskoczeniem.

Media oczywiście także się podzieliły na lewe i prawe, ale nie wydaje mi się, żeby to była nowość. Jest to logiczne następstwo takiego ustroju i na szczęście jeszcze mamy kilka mediów które przynajmniej starają się patrzeć obiektywnie na zajścia na scenie. Są wyjątki od tej reguły – to „Gazeta Polska” przeszukała akta Wielgusa i to dzięki niej udało się zapobiec jeszcze większemu skandalowi.

Z tego chaosu wyrastają polskie dzieci. „Nagle” odkryto patologię i problemy w szkolnictwie. Duma ministra Giertycha niedługo nie będzie się mieściła na sali sejmowej, tymczasem poza groźnie brzmiącym – i zupełnie błędnym w swych demagogicznych założeniach – programem „Zero tolerancji” nie robi się zupełnie nic aby pomóc dzieciakom. Wini się gry komputerowe, wini się nauczycieli, wini się wreszcie same dzieci, za to, że są „złe”. A skąd to zło wypływa? Ojciec bezrobotny, zapija swoje smutki z kolegami, po czym wraca do domu i bije ze złości żonę. Ta, zdenerwowana i poniżona, bije 6-letnie dziecko, które coraz więcej czasu spędza poza domem, w podobnym towarzystwie – towarzystwie sfrustrowanych młodych ludzi, którym świat się dosłownie wali na głowę, a oni nie mają pojęcia co robić. Uciekają się do przemocy, kradzieży. Panie ministrze, problemy w szkolnictwie są o wiele bardziej złożone, niż się Panu wydaje.

Trąbiono także o patriotyźmie, ponoć tak ważnym dla dzisiejszej Polski. Jeśli nasz premier jest patriotą, to ja bardzo przepraszam, ale jestem w blokach startowych po bilet w jedną stronę gdzieś za granicę. Staranie się o utrzymanie władzy jest rzecz jasna zrozumiałe, ale schodzenie tak nisko i wchodzenie do koalicji z Ligą Polskich Rodzin oraz Samoobroną, a potem tak usilne jej ratowanie (pomimo propozycji np. PSLu) jest wprost niepojęte. Władza nie daje żadnego przykładu patriotyzmu, wręcz motywuje do zastanowienia się – jeśli oni tak nie szanują ojczyzny, to dlaczego ja powinienem? Pozostała nam tylko tradycja i historia; tylko świadomość naszego dziedzictwa może ten mityczny patriotyzm przynieść.

Nie, barykady nie wyszły z mody – to my po prostu przestaliśmy zdawać sobie sprawę, że wciąż istnieją. I dlatego ponarzekamy trochę, ale niestety na tym narzekaniu się skończy i będziemy dalej oglądali w telewizji wyczyny naszych „polityków”.

Written by kubawichnowski

luty 6, 2007 @ 5:45 pm

Napisane w Polityka

Odpowiedzi: 4

Subscribe to comments with RSS.

  1. “…ale właściwie jedziemy wciąż na tym samym wózku od pamiętnego okresu sprzed 16 lat…” czyli o ile się nie myle miałeś wtedy ok 2 lata, winszuję dobrej pamięci i głębokich refleksji

    *Dziadek Mróz*

    luty 6, 2007 at 10:09 pm

  2. “Nie można mu jednak odmówić nieskuteczności.” Czyli, że nie możesz się mu Wicher oprzeć tak?

    *Dziadek Mróz*

    luty 6, 2007 at 10:16 pm

  3. na ten temat mozna by dlugo rozmawiac i wymieniac sie opiniami…
    oj tak. ludzie wychowani w prl-u latwo spwoich przekonan nie zmienia o ile w ogole jest to mozliwe i mysle ze beda narzekac do konca zycia…hehe to jeszcze jakies 50 lat.. mam tylko nadzieje ze ten ich nawyk nie przeniesie sie na mlodsze pokolenia.

    a nasz kraj jest tak zasmiecony.. nie mozemy sie wygrzebac z przeszlosci, prawo jest skomplikowane, wszystkie te rotacje i klotnie na wyzszych stanowiskach.. dajcie spokoj… normalnemu czlowiekowi odechciewa sie wszystkiego. ale my badzmy swiadomi. nie wyjezdzajmy z kraju, bo cala inteligencja wyjedzie i ten shit bedzie trwal w nieskonczonosc. trzeba to jakos naprawic…..
    …………….
    milo misie czytalo
    Pozdrawiam:>

    merill7

    luty 7, 2007 at 12:51 am

  4. Kuba, fajnie sie czytało, aczkolwiek polecam Ci książkę Rafała Ziemkiewicza-”Michnikowszczyzna zapis choroby”. Poszerza zdecydowanie horyzonty na to co sie dzieje w naszej Polsce od roku 1989, a o czym nie mozna mowic, ze wzgledu na poprawnosci polityczna “opiniotworczych” mediów. Oprócz czytania Gazety Wyborczej polecam Ci Rzeczpospolita, gdzie publikuja dziennikarze o orientacji prawicowej jak Dominik Zdort czy wspomniny Ziemkiewicz czy Terlikowski. Naprwawde poszerza to horyzonty. Niezgodze sie zupelnie z Toba, ze program “Zero tolerancji” ma demagogiczne załozenia. Po prostu wszystko co wymysli Giertych wedlug niektorych jedynie slusznych mediow jest bzdura i tak trzeba to lansowac, a juz dawno ktos powiedzial, ze klamstwo powtorzone 1000 razy staje sie prawda, prawda? Zauwaz, ze dzieciaki, w zasadzie mowienie dzieciaki-o tych potworach, co doprowadzily do samobojstwa Anie z Gdanska jest chyba nieuzasadnione, wcale nie pochodzili z patologicznych domów, wrecz przeciwnie, tam niczego nie brakowalo. I powiem Ci, ze wiesz co mnie szokuje najbardziej? Fakt iz, ani oni ani ich rodzice nie wykazuja zupelnie zadnej skruchy za haniebny czyn, ktorego dokonali ich synowie. Nazywaja to “konskimi zalotami” Ciekawe czy tolerowali by oni takie konskie zaloty w stosunku do ich corek i gdyby to zakonczylo sie tak jak w przypadku Ani… Szkola to jest taka instytucja, ktora za darmo!!! ma dac czlowiekowi okreslona wiedze z zakresu matematyki, jezykow obcyh itd. A wychowanie to sprawa rodzicow i nie mozna w zadnym wypadku zwalac tego na szkole! Jesli ktos nie ma czasu na zajmowanie sie dzieckiem, badz tak uwaza, po prostu nie powiniem miec dzieci, koniec i kropka.

    Pani Skarga pisze, ze rzadzaca koalicje wybrala mniejszosc, aczkolwiek gdy wczesniej taka sytuacja miala miejsce, ale wybierano opcje polityczna odpowiadajaca pani Skardze, to wowczas jej to nie przeszkadzalo. Cóż za obłuda, ktora niestety jest znakiem rozpoznawczym Gazety Wyborczej, przekonalem sie o tym nie raz… Przyklad-przosze bardzo: akcesja Polski do struktur UE, kampania na “za” bo bedzie mozna wyjezdzac do pracy. Mijaja 2 lata i okazuje sie, ze Wyborcza “placze” ze tyle ludzi wyjechalo za granice, ze dlatego bezrobocie spada, ze to zadna zasluga rzadu. A przeciez powinna byc dumna z Polakow, ktorzy maja taka renome jako pracownicy na zachodzie, prawda?

    Dlaczego uwazasz, ze premier Kaczynski nie jest patriota, podaj konkrety? Czy tylko dlatego, ze w mediach poprawnych politycznie zle oceniaja jego twarde stanowisko w kontaktach z Niemcami czy z Rosja? A czy nie na tym wlasnie polega patriotyzm, zeby bronic interesow ojczyzny, zeby o nie walczyc? Co by nie mowic, jest to pierwszy w historii Polski po roku 1989 rzad, ktory “nie kleczy” prze Rosja czy Niemcami a chce byc partnerem w rozmowach. I moim zdaniem za to mu chwala! Sa srodowiska w Polsce, dla ktorych bycie Europejczykiem jest czyms wazniejszym niz Polakiem, a wedlug mnie prawdziwy patriotyzm, to cos odwrotnego, najpierw Polak, pozniej Europejczyk, czy nie zgodzisz sie ze mna? Niestety, slowo patriotyzm z niektorych mediach jest rownoznaczne szowinizmowi, ksenofobi, antysemityzmowi, faszyzmowi. Moim zdaniem to kompletna bzdura!!!, ale skoro sa to media opiniotworcze, to takie myslenie przenika spoleczenstwo na wskros…

    Zobacz ile patologii ujawnilo sie teraz, nagle po tylu latach, ile afer, jaka skala korupcji, ile naszych pieniedzy podatnikow zostalo zdefraudowanych-i co nalezy oddzielic to gruba kreska i zapomniec o tym? Czy raczej ukrac winnych tego stanu rzeczy. To sa nasze podatnikow pieniadze-sumy astronomiczne, ktorych teraz brakuje chocby na zadluzone szpitale. I czy zle, ze Kaczynski zabral sie za to? Moim zdaniem wrecz przeciwnie…

    pablosan

    luty 7, 2007 at 10:50 pm


Dodaj komentarz